Jakiś czas temu stosowałam ten peeling enzymatyczny, który dość mocno mnie rozczarował. Dzisiaj jednak sięgnęłam po  inny produkt marki Lirene, jakim jest rewitalizująca maska PEEL OFF z witaminą C i… zachwyciłam się totalnie! Zobaczcie dlaczego.

 

Czym jest maska PEEL OFF?

Maski PEEL OFF różnią się od pozostałych – dobrze nam zresztą już znanych maseczek –  swoją wyjątkową formą. Tym razem mamy do czynienia z maską, która zastyga na twarz tworząc jakby drugą, często żelową skórę. To, co osobiście lubię najbardziej w tego typu maseczkach to… ściąganie ich! Na moim filmiku, który dodałam na samym dole tego wpisu możecie zobaczyć krótki fragment ukazujący, jak pięknie płatami odklejam maseczkę PEEL OFF od mojej twarzy. Niestety jest to dosłownie fragment, bo w najmniej spodziewanym momencie mój aparat po prostu się rozładował.

A jakie efekty dają nam maski PEEL OFF?

Maseczki PEEL OFF  bardzo dokładnie oczyszczają naszą skórę; odblokowują pory, wygładzają, napinają i odświeżają. Są one jednak na tyle dobre i dokładne, że niekoniecznie nadadzą się do cery delikatnej i wrażliwej; w przypadku takiej najbezpieczniej stosować ją tylko na strefę T, omijając najdelikatniejsze miejsca.  Wielką zaletą jest ściąganie jej z twarzy – nie ubrudzimy się przy tym, a „drugą skórę” powstałą dzięki zastygnięciu maski bardzo często ściągniemy jednym ruchem!

 

Rewitalizująca maska PEEL OFF z witaminą C od Lirene / ok. 12zł

Producent obiecuje, że po zastosowaniu tego witaminowego koktajlu, nasza cera będzie gładka i wyraźnie odmłodzona niczym po profesjonalnym zabiegu u kosmetyczki.  Ta rewitalizująca maska PEEL OFF  zawierająca ekstrakt z aceroli o silnym działaniu antyoksydacyjnym ma zapewnić widoczne efekty już po 1 użyciu! Brzmi zbyt pięknie? Zobaczcie co jeszcze pisze producent:

 Owoc aceroli, bogaty w naturalną witaminę C (jeden owoc zawiera jej w sobie tyle co kilogram cytryn!) i bioflawonoidy, spektakularnie wygładza skórę, wzmacnia oraz chroni włókna kolagenu i elastyny odpowiedzialne za jej jędrność i elastyczność. Poprawia koloryt, rozjaśniając poszarzałą i zmeczoną skórę oraz wspomaga jej wielopoziomową rewitalizację. Antyoksydacyjna siła witaminy C chroni skórę przed wolnymi rodnikami, niwelując drobne linie, zmarszczki oraz oznaki upływającego czasu. Dzięki witaminie C skóra jest promienna, elastyczna i pełna energii!

Nie wiem, jak Wy, ale ja tym opisem została wystarczająco zachęcona do przetestowania maseczki – i słusznie, ponieważ maseczka PEEL OFF od Lirene rozkochała mnie naprawdę mocno.

Rewitalizująca maseczka PEEL OFF z witaminą C od Lirene – moja opinia

To, co urzekło mnie na samym początku to przepiękny zapach proszku, a więc pierwotnej konsystencji maski PEEL OFF, którą nieco się zszokowałam. Zapach ten mogę porównać do perfum Alien lub Angel, których flakon jest w kształcie gwiazdy).  Zapach ten jednak znacznie zanika po połączeniu proszku z wodą.

Co do samej pierwotnej konsystencji maski – byłam zdziwiona, ponieważ pierwszy raz w życiu spotkałam się z maseczką w proszku, którą aby nałożyć na twarz, trzeba najpierw rozmieszać z wodą. Wbrew pozorom nie było to jednak kłopotliwe dzięki sprytnie zaprojektowanemu opakowaniu maseczki. Dolna część opakowania po odcięciu w zaznaczonym miejscu stanowi idealną miarką 30ml!  Masę rozrabia się bardzo łatwo; istotna jest tutaj jednak temperatura wody – proszek lepiej łączy się z wodą za ciepłą niż z za zimną.

Po nałożeniu maseczki Peel Off na twarz – trzymała się ona idealnie; nie ściekała. Konsystencja nie była zatem kłopotliwa i przez 15 minut ( optymalny czas trzymania maski na twarzy) mogłam funkcjonować praktycznie normalnie. Najprzyjemniejsze okazało się jednak ściąganie maski, która niczym druga skóra, w kilku płatach odeszła od mojej buzi ukazując rozświetloną i napiętą cerę. (Moja dobra rada to jednak omijanie wszelkich włosków, bo to jednak może zaboleć ; ) )

Efekt naprawdę nie usatysfakcjonował. Zdecydowanie odczułam, że moja buzia jest mocno oczyszczona, gładsza, a pory jakby mniej widoczne. Myślę, że obietnica producenta nie została rzucona na wiatr, a maska peel off przypadnie do gustu zdecydowanej większości z Was. Co do minusów, cóż – raczej odradziłabym stosowanie tej maseczki osobom z bardzo wrażliwą cerą; ja jestem posiadaczką mieszanej, a moje przesuszone policzki po zastosowaniu tej maski były dość mocno zaczerwienione.

maseczka w proszku lirene rewitalizująca maska maska PEEL OFF maseczka peel off

A wy znacie maski PEEL OFF? Lubicie je, czy raczej wolicie tradycyjne kremowe formy maseczek?
Author

Matka, żona, fotografka, modelka i blogerka w jednym

29 komentarzy

  1. Ostatnio próbowałam też taką w proszku Lirene ale niebieską – fajnie się ściągała a skóra była bajeczna po jej użyciu 🙂 Tą mam ale jeszcze czeka w kolejce.

  2. Uwielbiam wiśniowo-czereśniowe zapachy, mam nadzieję, że chociaż trochę tak pachnie 🙂 Fajnie, że u Ciebie się dobrze sprawdza 🙂

  3. O kurcze. Jak na maskę to trochę droga, ale chyba warto spróbować 🙂 Jesteśmy ciekawe jakby sprawdziła się u nas. Fotki wyglądają bardzo zabawnie 😀 Pozdrawiamy!

  4. Popraw sobie „efekt (m)nie usatysfakcjonował… bo czytałam trzy razy i zrozumieć nie mogłam ;D
    Muszę wypróbować choć uważam, że jej cena jest nieco wygórowana…

  5. Ja zdecydowanie bardziej wolę maseczki peel-off 🙂 Tych z Lirene jeszcze nie miałam 🙂

  6. Świetna jest ta maska ale obawiam się że przy mojek suchej skórze by najlepiej się nie sprawdziła

  7. Bardzo lubię maski, jednak tej nigdy nie miałam możliwości wypróbować . Jest to dla mnie coś zupełnie nowego i bardzo mnie ta maska zaintrygowała.

  8. Nigdy nie miał okazji używać takiej maski Jestem bardzo ciekawa jak wpłynęłaby na moją skórę. Ten produkt po twojej recenzji bardzo mnie zaintrygował.

  9. ale świetna! również pierwszy raz spotykam się z taką maseczką, którą trzeba rozrobić w wodzie, ale wydaje się to bardzo ciekawe i chętnie bym przetestowała 🙂

Write A Comment