Lifestylowo, Refleksje

Jestem bogata, bo mieszkam w Niemczech…

29 marca 2017
jestem bogata

Bardzo wiele osób, a właściwie ich zdecydowana większość myśli, że ludzie żyjący poza granicami Polski wiodą królewskie, usłane różami życie. Takie wiecie – luksusowe. Choć, jak to ostatnio wspomniała na swoim blogu Claudia Pudernik – luksus jest pojęciem różnie interpretowanym. Jak zatem jest naprawdę, jak żyje mi się w Niemczech?

 

Jestem bogata, bo mieszkam w Niemczech…

 

 

Gdy Marcin przyjechał po dość długim pobycie w Niemczech do Polski, jego kolega pierwsze co zapytał podekscytowany, jakim przyjechał autem i gdzie je zaparkował.

-nigdzie, przyjechałem busem – odparł zdezorientowany chłopak.

-nie ściemniaj, pokaż tą furę!

-mówię poważnie, przyjechałem busem. Nie mam jeszcze auta – kontynuował zniesmaczony.

-przecież jesteś w Niemczech ponad rok! Przemek po kilku miesiącach przyjechał wypasioną Beemą z 2015-ego, a Ty wozisz się busami?

 

 

Ludzie wyobrażają sobie, że my, osoby mieszkające za granicą śpimy na pieniądzach, które spadają nam z nieba. Osłuchali się, że mamy tu przecież świetny social, z którego można całkiem dobrze się ustawić i nie trzeba nawet pracować. Zresztą stale widzą tych zniemczonych polaczków, którzy odwiedzają Polskę kilka razy w roku tylko po to, by zaszpanować zajebistą furą, na którą przeciętny obywatel musiałby pracować kilkanaście lat. Dodają notorycznie zdjęcia z zagranicznych wycieczek, na które latają drogimi liniami kilka razy w roku i są właścicielami jakże „dobrze prosperujących” firm.  I to takie właśnie osoby powodują, że… wszystkim wydaje się, że życie za granicą jest bajką.

Ja również mogłabym poudawać. Założyć firmę, nabrać kredytów i pokazać, jak to mi się dobrze wiedzie, ale po co? Brzydzę się takim ściemnianiem, że się coś ma, gdy tak naprawdę nie ma się nic prócz kolejnych zobowiązań i długów. I jeśli trafisz kiedyś na takiego bajkopisarza – przymknij po prostu oko i nie wierz w każde jego ociekające zajebistością słowo, bo co drugi fakt, który Ci zdradzi to kłamstwo wyssane z palca.

 

Ostatnio spotkała mnie dziwna i niemiła sytuacja i to ona zainspirowała mnie do tego właśnie wpisu.

Gdy do skutku nie doszła pewna transakcja, której dokonywałam online na polskim rynku i poprosiłam o zwrot pieniędzy, usłyszałam, że prosząc się o zwrot 200zł jestem śmieszna, bo co to dla mnie jest 50euro, skoro mieszkam w Niemczech. Zagotowało się we mnie… .

 

 

Ja owszem, jestem bogata dzięki temu, że mieszkam w Niemczech, ale to całkiem inne bogactwo niż myślisz. Nie śpię na forsie i nie szpanuję pieniędzmi, które rzekomo mam. Nie muszę się jednak martwić o kolejne jutro. Nie boje się o to, czy starczy wypłaty do wypłaty i nie zastanawiam się nad tym, czy zrobić zakupy czy zapłacić rachunki, jak to bywało w Polsce. Ale żadna rzecz, której dorobiliśmy się z mężem poza granicami ojczystego kraju nie przyszła nam od tak, a jest owocem ciężkiej pracy i wielu wyrzeczeń. Jestem więc bogata w satysfakcję i spokój, że niczego nam nie zabraknie, ale nie w luksus, do którego mi daleko.

Nie oceniaj więc poziomu mojego portfela po tym, gdzie mieszkam i co mam.

 

Nie trawie, gdy ktoś z góry zakłada, że jestem bogata i patrzy na mnie krzywo, gdy mówię, że nie zamówię w tym tygodniu pizzy, bo mam krucho z kasą. Wkurzam się niemiłosiernie, gdy ktoś twierdzi, że powinnam mu coś postawić, bo przecież mam więcej pieniędzy. I szlag mnie trafia, gdy słyszę uszczypliwe teksty typu „co to dla Ciebie 50 euro, przecież mieszkasz w Niemczech”? – TRZYMAJCIE MNIE.

Choć w Niemczech żyję mi się dużo lepiej niż w Polsce – nie jestem bogata. Niemcy to kraj, który pozwoli Ci żyć godnie, ale nie zapewni luksusu i bogactwa ot tak. I choć stać mnie na rzeczy, o których w Polsce mogłabym tylko pomarzyć – nie stać mnie na wszystko i wciąż działa tu zasada marzenie kontra marzenie. Przebieram między zachciankami, rozmyślam nad priorytetami i zwyczajnie żyję.

Żyję realnym podobnym do Twojego życiem i odcinam się grubą krechą od tych, którzy w momencie wyprowadzki za granicę zaczęli udawać milionerów.

 

 
POLECAM RÓWNIEŻ PRZECZYTAĆ :

Twoja nowa przyszłość, czyli moje NIE dla uchodźców

 

162

Amanda Niedrich

Matka, żona, fotografka, modelka i blogerka w jednym

Komentarze

  1. emi

    28 sierpnia 2017 o 18:07 Odpowiedz

    ludzie tak mysla bo niechce aby ich nędzne zycie się ujawniło

  2. Polskie Zakupy

    22 sierpnia 2017 o 19:24 Odpowiedz

    Wielki szacunek dla tych, którzy podjęli ta decyzję, żeby wyjechać i zarobić. Problem polega na tym, że wszyscy widzą zarobki, nikt nie widzi kosztów. Usłyszy jeden z drugim 1500 euro i już przelicza że to 6000 zł WOW! Nikt jednak nie liczy, że tam trzeba żyć i trzeba mieszkać, a to też kosztuje…

  3. Aga

    21 sierpnia 2017 o 12:22 Odpowiedz

    Mieszkam we Włoszech od kilku lat i też ludzie w Polsce myślą jak to tutaj jest wspaniale. Owszem mam morze i slonce prawie cały rok, dobre jedzenie i piękne widoki ale to wszystko też kosztuje… Za byle zakupy płacę po 100 euro a ze sklepu mało co wynoszę, rachunki są tutaj kosmiczne, wizyty u lekarzy tak samo. Zawsze jest coś za coś, zamieszkałam tutaj i jestem szczęsliwa ale nikt nie powinien mi wyliczac co mam, za ile i jak to mi dobrze.

  4. polak1977

    4 lipca 2017 o 06:56 Odpowiedz

    a ja pracuje w holandii i tez niezle mi sie wiedzie. nie place alimentow na corke ktora zyje z byla zona bo niech se same radza. zaczolem nowe zycie!

    1. Melcia

      14 lipca 2017 o 19:07 Odpowiedz

      Masz sie czym chwalic.a co robic dziecko ci nie przeszkadzało

      1. polak1977

        16 sierpnia 2017 o 17:41 Odpowiedz

        No właśnie dziecko mi przeszkadzało. Zyje się tylko raz. Jestem stworzony do wyższych celów.

        1. ThadTer

          21 sierpnia 2017 o 09:50 Odpowiedz

          Jak jesteś stworzony do „wyższych celów” to może zacznij się najpierw ortografii uczyć… Bo debilem pozostaniesz. 🙂 🙂 🙂

        2. Poter

          21 sierpnia 2017 o 11:14 Odpowiedz

          Zrobiłeś to wychowuj bądź k…a odpowiedzialny a zresztą i tak do Cb wróci zero szacunku dla ciebie sorry

    2. Zniesmaczona

      21 sierpnia 2017 o 14:11 Odpowiedz

      Serio? Ty sie chwalisz ze nie pomagasz swojej corce? Krwi z krwi? Cebulak!

    3. Anonim

      22 sierpnia 2017 o 20:57 Odpowiedz

      Tos dopiero k….,corka na pewno poda ci szklanke wody jak bedziesz zdychal

  5. Gosia

    3 lipca 2017 o 19:09 Odpowiedz

    Nic dodac nic ujac swietnie napisane .Tez mieszkam z synem i mezem w Niemczech i doskonale to wszystko rozumiem.

  6. Joanna M

    3 lipca 2017 o 19:01 Odpowiedz

    Autorko, to nic nowego. Ta osoba która nigdy fizycznie nie pracowała nie nada się do żadnej pracy. Inne osoby które sie bardzo zmotywują bėdą pracowały ciężko i zarobią. Ci Pierwsi przypomną sobie o tych Drugich gdy będą potrzebowali kasy , bo przecież zarabiają w euro to przecież ich stać.
    Smuci mnie natomiast fakt, że najszybciej prosi się o to własna rodzina. Mam 21 lat lat i mieszkam za granicą, gdy po 5 miesiacach przyjechałam do PL nagle wszyscy sobie o mnie przypomnieli… Najbardziej boli mnie fakt, że osoba ze skończonymi studiami, masą kursów i szkoleń z długoletnim stażem pracy w szkole gimnazjalnej prosi mnie o wzięcie pożyczki w providencie, no ręce mi opadają. Sama nie kontynuowałam nauki po liceum bo wiedziałam, że mnie nie stać na studia. Wsparcia materialnego nie miałabym ze strony rodziców. Postawiłam wszystko na jedną kartę. Wyjechałam, dorabiam się, ale na prawo i lewo nie będę rozdawać pieniedzy tylko dla tego, Że mam ich ciut więcej.
    Może w przyszłości zrobie jakieś studia zaoczne póki co trzymam się Holenderskiej pracy. A tej ciotce jak i innym ludziom życzę prawej i lewej ręki do pracy.
    Pozdrawiam

  7. Pati

    3 lipca 2017 o 13:00 Odpowiedz

    Myślę, że takie komentarze nie wynikają z zazdrości, a raczej z niezrozumienia. Osobiście mieszkam w Polsce, ale moja najbliższa rodzina wyjechała do Niemiec za chlebem. Sama niejednokrotnie łapię się na tym, że zwyczajnie ciężko jest mi zrozumieć, dlaczego woleli porzucić swój kraj, przyjaciół i rodzinę, by wyjechać do Niemiec, gdzie ich standard życia wcale nie jest, najlepszy. Ja sama wolałam podjąć wyzwanie i włożyć wysiłek w pracę u nas w Polsce, bo uważam że tylko w ten sposób mogę zmienić ten kraj, aby moim dzieciom żyło się lepiej. Przykro mi że nie wszyscy, chcą razem zemną budować Polskę i starać się o lepsze jutro. Jednak staram się szanować wybory innych. Nie ukrywam też, że i mi nie jednokrotnie zdarzyło się być uszczypliwą, i kierować słowa o których mówisz do osób mieszkających za granicą, jednak nigdy nie wynikały one z zazdrości, a ze zwyczajnego nie zrozumienia i żalu.

  8. a po co to

    3 lipca 2017 o 10:19 Odpowiedz

    A mnie nie interesuje, kto i co o mnie myśli. Ludzie byli, są i będą zawistni. Przecież każdy jest kowalem swego losu. Póki co jesteśmy w UE, więc można po niej kursować ile się chce i kiedy się chce. Tak samo Niemcy albo Polska żeby żyć trzeba pracować, to Ty wybierasz gdzie chcesz i w jakiej walucie zarabiać. Gadanie pt. ” mieszkasz w Niemczech to masz” jest niczym innym jak zazdrością Polaka. Taka natura.

  9. a po co to

    3 lipca 2017 o 09:56 Odpowiedz

    A mnie nie interesuje, kto i co o mnie myśli. Ludzie byli, są i będą zawistni. Przecież każdy jest kowalem swego losu. Póki co jesteśmy w UE, więc można po niej kursować ile się chce i kiedy się chce. Tak samo Niemcy albo Polska żeby żyć trzeba pracować, to Ty wybierasz gdzie chcesz i w jakiej walucie zarabiać. Gadanie pt. ” mieszkasz w Niemczech to masz” jest niczym innym jak zazdrością Polaka. Taka natura.

  10. kacha291

    2 lipca 2017 o 16:41 Odpowiedz

    To swiadczy tylko o tym jak ogromnä niewiedza i zacofaniem umyslowym kieruja sie Polacy (nie wszyscy oczywiscie , ale wiekszosc). Z zazdrosci ???

  11. Ja

    2 lipca 2017 o 15:48 Odpowiedz

    A ja to takim ludziom najchętniej mówię, ze granice są otwarte dla wszystkim, skoro uważa, ze pieniądze za granica „leżą” na ziemi i sobie je sam „pozbiera” i niech zobaczy jak fajnie sie żyje, w krajach, gdzie zawsze będziesz obcy, i rodzine i znajomych raz albo w lepszych przypadkach dwa razy w roku będziesz widział…. nikt nikogo na sile w Polsce tez nie trzyma, zapraszam wszystkim zazdrośników- przyjedźcie i zobaczcie sami….

    1. Jola

      3 lipca 2017 o 12:51 Odpowiedz

      Co niektorzy z tych ludzi o ktorych piszesz juz do Niemiec przyjechali! Czasem jeszcze z PL zamieszczaja ogloszenia na portalach społecznościowych z pytaniami typu, ” mam zamiar przeprowadzić sie lub właśnie przeprowadziłem / łam sie do DE, gdzie powinienem /nam sie zgłosić i co mi przysługuje ” az zwracać sie chce jak czytam takie ogłoszenia! Tu nic na ziemi nie lezy, na wszystko trzeba pracować, sozjal tez nie jest prostą sprawą, ale uwazam za sprawe awaryjnego wyjścia w niektorych sytuacjach. Co nie znaczy ze prace nalezy samemu szukać!

    2. Jola

      3 lipca 2017 o 12:51 Odpowiedz

      Co niektorzy z tych ludzi o ktorych piszesz juz do Niemiec przyjechali! Czasem jeszcze z PL zamieszczaja ogloszenia na portalach społecznościowych z pytaniami typu, ” mam zamiar przeprowadzić sie lub właśnie przeprowadziłem / łam sie do DE, gdzie powinienem /nam sie zgłosić i co mi przysługuje ” az zwracać sie chce jak czytam takie ogłoszenia! Tu nic na ziemi nie lezy, na wszystko trzeba pracować, sozjal tez nie jest prostą sprawą, ale uwazam za sprawe awaryjnego wyjścia w niektorych sytuacjach. Co nie znaczy ze prace nalezy samemu szukać!

  12. Angie89

    25 maja 2017 o 10:38 Odpowiedz

    Wszystko bardzo dobrze powiedziane, myślałam że to tylko ja tak odbieram. Nóż mi się w kieszeni otwiera jak słyszę .. ‚przecież mieszkasz w Niemczech.. ‚. Życie jak wszędzie, oczywiście jest o wiele łatwiej niż w Polsce, ale tutaj również żeby coś mieć musze sobie na to zapracować, nie ma nic za darmo.

  13. Renata

    22 maja 2017 o 20:25 Odpowiedz

    Nic dodac,nic ujac-no,moze troche dodac;to mini jakie tu osiagnelam jest kosztem mojego zdrowia-pod kazdym wzgledem

  14. Zne123

    22 maja 2017 o 11:29 Odpowiedz

    Tak kazdy kto ma firme, ma kredyty i jest lanserem, bo tak ten bzdurny artykul opisuje. Bzdura totalna w Polsce tez jest dobrze, i nie trzeba zyc byle do 1, ale jak ktos ledwo sobie radzi na socialu w Niemczech to w kraju w ktorym trzeba pracowac zeby cos miec pewno ledwo starcza na przezycie.

    1. Polak

      25 maja 2017 o 21:18 Odpowiedz

      Madre slowa

  15. kk

    22 maja 2017 o 08:32 Odpowiedz

    Mójemu mężowi podniesiono alimenty o 50 euro ( aktualnie płaci 800 zl) ponieważ mieszkamy za granicą i stać nas na to (mimo iż podalismy nasze zarobki on 1500 euro ja 900euro). Sędzia stwierdziła, że na pewno nie jest to nasz jedyny dochód i nie zwracała uwagi na rachunki, które wcale nie są małe. Dzięki niej jezdzimy do Polski rzadziej, ponieważ nas nie stać na co półtora miesieczny wyjazd by zobaczyć się z męża synem. Ktoś właśnie powie to tylko 50 euro… Nie zrozumie nigdy tego ten kto w Polsce mieszka…

    1. KiMN

      23 maja 2017 o 10:04 Odpowiedz

      My mieliśmy z mężem taką samą sytuację. On zarabiał 1300,ja 450 ,a alimenty 300 € na dwoje dzieci. Nie ważne,że żeby zobaczyć się z dziećmi musimy wydać na podróż 200 €. Mieszkamy w Niemczech,to nas stać. Nikogo nie obchodziło w sądzie ile mamy oplat.

      1. e-welina

        27 czerwca 2017 o 09:46 Odpowiedz

        Niestety, wychowanie dzieci kosztuje. Ja wydaje na każde z dzieci znacznie więcej niż 1000zł, alimenty w tej wysokości są po prostu MINIMALNE.

  16. damian

    21 maja 2017 o 23:01 Odpowiedz

    Tak mawiają zawistne polaczki bez ambicji gnoje i lesery

  17. trixi

    21 maja 2017 o 22:54 Odpowiedz

    Ciemnogród nie zna granic..

  18. Bunia

    21 maja 2017 o 22:40 Odpowiedz

    Bardzo madry wpis i niestety bardzo prawdziwy malo jest takich ludzi ktorzy przyznaja sie do tego, wola wszystko ubarwiac Niemcy daja czlowiekowi szanse na godne zycie ….

  19. Dii

    21 maja 2017 o 15:50 Odpowiedz

    Dokładnie zgadzam się. Ja mieszkam od półtora roku w Anglii, mieszkam sama wynajmuje chałupę nie zarabiam jakoś dużo ale starcza na wiele, mogę wynająć mieszkanie, opłacić rachunki ( na wynajęcie mieszkania w Polsce samej nie byłoby mnie stać) mogę kupić sobie ciuchy czy kosmetyki takie z lepszej półki nie jest też tak drogo, ale bez przesady wkurza mnie że każdy pyta ile odłożyłaś albo że powinnam mieć już tyle pieniędzy skoro mieszkam w Anglii, albo czemu kupuje ciuchy tutaj a nie np w jakiś drogich sklepach, naprawdę ludzie mają tutaj podobne problemy jak w Polsce nie jest tak że chodzę do najdroższych sklepów co tydzień podróżuje w inne miejsca w Anglii albo codziennie jadam u chinczyka czy w jakiejś innej knajpie, ostatnio koleżanka z Polski mnie zapytała czemu sobie gotuje w domu jedzenie jak mogłabym chodzić do knajpy przecież to tylko 5-6 f za obiad….

    1. Mirka z Bielawy

      21 maja 2017 o 23:53 Odpowiedz

      Kochana nie przejmuj się tym co ludzie Ci podpowiadają, pytają czy krytykują!
      WYZNACZ SOBIE JASNY CEL W ZYCIU, KTÓRY CHCESZ OSIĄGNĄĆ. Reszta nieważna, liczy to czego Ty od życia oczekujesz.
      Serdecznie pozdrawiam.

      P.s. nie otaczającego się zazdrosnikami, przyglupami i leserami, oraz takimi osobami, które zamiast podbudowy wac ciągną Cię w dół!

  20. Endzi

    21 maja 2017 o 15:31 Odpowiedz

    Zgadzam się w każdym calu. A ile to się słyszało że czas stawiać a ile znajomych się odwrociło. A ile razu usłyszałam że jestem dupna Niemka no niech szlag to trafi :/. To prawda tu mam życie że się nie muszę martwić że braknie mi w połowie miesiąca kasy na jedzenie nie muszę się martwić o opał na zimę że nie będę miała na węgiel żeby było dziecku ciepło jedzenia nie brakuje stać na rzeczy które w Polsce nigdy bym nie miała. Z mieszkaniami też jest super za 2 mc wychodzę za mąż a w pl mogła bym o tym pomarzyć bo by mnie na to nie było stać. Żeby coś do domu kupić umiemy oszczędzić w ciągu 2 lub 3 mc a w Polsce???? Tragedia więc odnosząc się do tego materiału zgadzam się w 100%

  21. Renata

    9 kwietnia 2017 o 04:16 Odpowiedz

    Och…ileż to razy ja słyszałam takie teksty, chociaż w de mieszkam zaledwie 5 lat. Ostatnio parę dni temu od byłego męża. Stwierdził, że powinnam się cieszyć, że jeszcze mi płaci 300 złotych alimentów bo w Niemczech z dzieckiem mieszkamy to po co nam ta kasa. O, jaki ludzki pan. Żyjemy godnie, ale nie jestem Bogata, chyba że w doświadczenia życiowe. Pozdrawiam

  22. ADSTRANGER

    6 kwietnia 2017 o 16:02 Odpowiedz

    Kochana ! zgadzam się z każdym słowem :*
    Nie przejmuj się takimi opiniami, ludziska mają to do siebie, że na kimś swój jad muszą wywalić.
    Jesteś szczęśliwa i to powinno być najważniejsze :*

  23. Stanislaw

    4 kwietnia 2017 o 00:16 Odpowiedz

    …… nalezy jeszcze dodac , ze 1€ w Niemczech znaczy duzo wiecej , niz 4,20 zlote w Polsce ! Jakos sie tak sklada , ze waga tych pieniedzy jest zupelnie inna !

  24. Lukasz

    3 kwietnia 2017 o 11:30 Odpowiedz

    Trochę wrzucasz wszystkich do jednego worka, to ze ktoś jeździ BMW (akurat tak się składa ze aktualnie ujeżdżam jedno) wcale nie oznacza, ze wziął je na kredyt. W Niemczech mieszkają różni ludzie, są tacy którzy istotnie są typowymi pozerami, ale są tez tacy, którym jest obojętne co myślą inni (np. Ja) i żyją. Fakt jest faktem, ze niemcy to bardzo specyficzny kraj, żeby dostać kredyt (jakiś konkretny a nie paręset euro) trzeba konkretnie zarabiać Na … umowę o prace. Wszyscy samo zatrudnieni (gewerbe / GmbH / umowa menadżerska) maja pod górę i ciężko jest im otrzymać kredyt… chociażby na pralkę np. Miele ( wiem z własnego doświadczenia). Także z tymi kredytami, to byłbym ostrożny, bo pod nieruchomości jest łatwiej… ale sporo osób musi mieć większy wkład własny w stosunku do innych (znajomy musiał nazbierać ponad 50% żeby w ogóle 3 banki chciały z nim gadać). Reszta to niestety smutna prawda, niemcy porzucają samochody na ulicach i to jeszcze przed porzuceniem robią konkretny przegląd No i oczywiście książkę serwisowa trzymają w schowku. Do tego zarabia się w tysiącach albo i dziesiątkach tysięcy euro miesięcznie… No i nie ma żadnych ale to żadnych podatków, wszystko co zarobisz zostaje dla Ciebie, nie ma kosztów życia, wynajmu, ubezpieczeń i takich tam innych opłat. Zdziwieni są tylko Ci, którzy zazdrościli i wyjechali spróbować… po powrocie z reguły padają zarzuty, ze Tobie się udało, bo na pewno kradłes, oszukiwałes i wykorzystywałeś innych rodaków.

    1. Iza

      5 kwietnia 2017 o 11:33 Odpowiedz

      Łukasz nie rozumiem czegoś: piszesz że masz BMW nie na kredyt a po chwili że trudno Ci było uzyskac kredyt na pralkę..?

    2. Iza

      5 kwietnia 2017 o 11:33 Odpowiedz

      Łukasz nie rozumiem czegoś: piszesz że masz BMW nie na kredyt a po chwili że trudno Ci było uzyskac kredyt na pralkę..?

      1. Anonim

        3 lipca 2017 o 11:30 Odpowiedz

        wysil sie i pomysl…jak nie rozumiesz

  25. Agnieszka

    2 kwietnia 2017 o 01:27 Odpowiedz

    Kochana świetny tekst i prawdziwy, moja przyjaciółka mieszka w Niemczech, pracuje jako pielęgniarka w szpitalu i tyle,że wystarcza jej do końca miesiąca,mieszka od 25 lat, ma komunalne mieszkanie, samochód i jest cudowną przyjaciółką. Nie mam pieniędzy, nie pożyczam od Ewy, bo byłoby mi wstyd, bo wiem jak ważne jest dla niej każde EURO, Ewa żyje skromnie i pracuje na ciężkim oddziale neurologicznym, ona dłużej żyje w Niemczech niż w Polsce, dla mnie bardziej jest Niemką , niestety z polską paranoją – co ludzie powiedzą, są zazdrośni, okradną mnie i inne. Niczego jej nie zazdroszczę, wiem,że pracuje ciężej ode mnie. Porównuję nas pod względem intelektualnym i tzw. otwartej głowy, ona pozostała w jakiś starych czasach, zupełnie nie otwarta na nowości, z mnóstwem polskich kompleksów, których ja już się pozbyłam. Oni szanują wszystko, o wszystko dbają , nawet ich psy nie szczekają, jak nasze domowe burki. Wszystko ma swój Ordnung. Ona się przystosowała , przycichła. Ewa nie korzysta z zasiłków, ciężko pracuje i jej jedyną ekstrawagancją na jaką sobie pozwoliła było kupienie 1000 m2 na Rzeszowszczyżnie na wsi. I tak musiała zaciągnąć kredyt, który spędza jej sen z powiek.

  26. Joanna

    2 kwietnia 2017 o 00:40 Odpowiedz

    Bardzo trafiony temat .
    Wszystkich w oczy kłuje jak się czegokolwiek dorobisz , nieważne gdzie . Ale nikt nigdy cię nie zapyta jaką cenę płacisz. W wielu przypadkach jest to rołąka z mężem albo pozostawione dziecko pod opiekę dziadków , jeszcze innym przepracowane dodatkowo wekendy , żeby coś osiągnąć. Dla mnie ci zazdrośni ludzie to ci którym nie chce się pracować .

    1. Anonim

      21 maja 2017 o 20:28 Odpowiedz

      Cos tutaj sie niezgadza also ktos pomylil pojecie pielegniarki I salowej wszyscy wiedza ile zarabia pielegniarka zarobek jest rowniez uzalezniony od klasy podatkowej .przy 150 godzinach pracy 2 weekendy spokojnie 2 na reke kto pracuje w tej brandy przyzna mi racje pielegniarka w polsce 2 tys zl w niemczech 2 tys euro na reke min a pracowac trzeba wszedzie .

  27. MaGicLovv

    2 kwietnia 2017 o 00:03 Odpowiedz

    No moja droga dobry wpis :))
    Masz rację jak wiesz też mieszkam w DE i doskonale rozumiem o czym piszesz 🙂
    magiclovv.com

  28. Piotr

    1 kwietnia 2017 o 21:39 Odpowiedz

    Czytając to przypomina mi się jedna sytuacja, z której się bardzo często śmieje 🙂 Mieszkam w DE kilka lat. Do PL przyjeżdżam średnio 2 razy w roku odwiedzić rodzinę, spotkać się z resztką znajomych, którzy zostali jeszcze w kraju. Korzystając z okazji zawszę zaliczam dentystę i mechanika, wiadomo… taniej. Podjeżdżam samochodem pod sklep z częściami samochodowymi, pytam o różne części, o możliwe zamienniki…. na co sprzedawca do mnie widząc auto na niemieckich tablicach. NO TAK, PRZYJECHAŁ Z NIEMIEC I BĘDZIE ZAMIENNIKI KUPOWAŁ, A RODAKOM NIE DA ZAROBIĆ. Komentarza brak 🙂

  29. DamnedAta

    1 kwietnia 2017 o 17:17 Odpowiedz

    Ja również mogłabym podpisać się za moich rodziców pod Twoim postem. Moja rodzina, która została w Polsce, od zawsze była tego zdania, że nam powodziło się najlepiej. Jesteśmy w Niemczech od 10 lat, początki były strasznie ciężkie. Wiadomo, bariera językowa i inna kultura miały także wpływ na to jak się czuliśmy. Ja, skończyłam tutaj szkołę, w wieku 23 lat mam duże i ładne mieszkanie, pracę i samochód. To wszystko zdobyłam zatem z moim chlopakiem. Powodzi mi się bardzo dobrze, ale tylko Dlatego, że mam szkołę i skończony zawód. Bez tego żaden „sozial” by mi nie pomógł. Jestem dumna z siebie , bo własnymi rękoma zapracowałam na to co mam! A rodzina z polski? Przestało mi zależeć na tym, by się wstydzić tego, Co mam. Są zazdrośni? W takim razie idę w dobrym kierunku!

  30. SP

    1 kwietnia 2017 o 10:27 Odpowiedz

    Ja również podpisuję się pod wpisem. Mieszkam z mężem w Niemczech od ponad 2 lat. Wyjechaliśmy tutaj, aby zarobić na swoje wesele i udało nam się! Ale nikt nie wie, że musieliśmy bardzo wiele sobie odmawiać mimo, że to przecież za granicą. Nikt nie wie, że na początku żyliśmy z zaliczek zaciąganych w pracy i wydawaliśmy na miesiąc ok 150 euro na jedzenie na dwoje! (Teraz Polak sobie przeliczy i wyjdzie mu, to przecież za 600zł spokojnie można wyżyć!) Teraz jest inaczej, bo już odbiliśmy się od początkowego stadium, stać nas na normalne życie, nie musimy sobie odmawiać wielu rzeczy, ale nadal się przemyśla, czy jest nam to potrzebne? A znajomi w Polsce? Są różni… Ale przeważnie nie odzywają się, jak jesteśmy za granicą. Jak wracamy, to my się musimy dobijać do nich, bo chcemy się spotkać, pogadać, dowiedzieć co nowego u nich, jak sobie radzą. Stały kontakt mamy jedynie z kilkoma osobami, pozostałych nie obchodzi, że tęskni się na domem, za rodziną, za przyjaciółmi. Życie tutaj zaczyna się od zera, nie znając języka, ludzi, otoczenia. Z pracy wracamy zmęczeni, z bolącymi plecami, nogami, rękoma. Czy to w Polsce, czy będąc tutaj, musiałam i wciąż muszę pracować tak samo ciężko, aby zarobić pieniądze. Różnią się jedynie warunki stworzone przez kraj – to wszystko!

    1. Gosia

      21 maja 2017 o 15:07 Odpowiedz

      Napisałaś coś wspaniałego.Nikt nie wie jak cięzko tu trzeba zapieprzac zeby zarobic tak niewiele.Nikt niema pojęcia jak strasznie tęskni się za Polską,rodziną,przyjaciółmi.Jak zycie w Niemczech daje kosc a praca przynosi ból.Gdybym to wiedziała nigdy bym tu nie przyjechała

  31. Michal Prokscha

    1 kwietnia 2017 o 10:22 Odpowiedz

    podpisuje sie dwoma rekami pod tym tekstem, sam jestem 17 lat w Niemczech i wiem jak jest, notabene nie posiadam samochodu (co prawda z innych powodow niz finansowe), tu pieniedzy nie daja za sama obecnosc, pracuj, a bedziesz mial zycie godne, co nie znaczy, ze bedziesz bogaty

  32. Martha

    1 kwietnia 2017 o 08:18 Odpowiedz

    Wspaniały wpis, bardzo wpisuje się w rzeczywistość. Sama mieszkam w Niemczech i rozumiem Cię doskonale! Ludzie nie zdają sobie sprawy że tu też trzeba na wszystko ciężko pracować. Jednak jak tu zarobisz i tu wydasz to kokosy Ci nie zostaną. Prawdą jednak jest że ten kraj jest łaskawszy dla przeciętnego obywatela. Ludzie mają większe zaufanie do siebie i bardzo trzymają się zasad.

  33. Monika

    31 marca 2017 o 20:41 Odpowiedz

    Kochana ujelas to lepiej niz mi przychodzi do glowy. Ja mam wciaz akcje tego typu. Fakt ja nie pracuje zawodowo, mamy 2 super sportowe auta i mieszkamy w domku jednorodzinnym ( wynajmowanym), jednak nie ma nic za darmo. Moj maz poprostu dobrze zarabia, i tak jak Ty nie musze sie martwic o jutro a pieniadze odkladamy na dom, co tutaj w Szwajcarii jest suma nierealna wprost. Jednak kiedy widze polakow lub jestem w Polsce wiekszosc „zazdrosci” mi mojego zycia. Nikt jednak nie wspomni ze tutaj zyje sie dobrze ale…. no wlasnie Szwajcaria ma wiecej hakow niz pomocy dla obywateli. A obcokrajowcow , no coz jest masa. Nikt w PL nie pyta ile kosztuje 1 kg wiepszowiny, lub 1 kawa na miescie. A moze powinni najpierw zobaczyc ile kosztuje najzwyklejsze nie-luksusowe zycie , zwyklego czlowieka w danym kraju???? Niestety znam wiele rodzin Polakow ktorzy nie maja co do garnka wlozyc, ale BMW z salonu trzeba miec, bo jak pojechac do PL….. Eh ludzi nie zmienimy, jednak Ci ktorzy mnie znaja osobicie wiedza, ze nie wazne gdzie mieszkam ( a troche tego bylo) ( Niemcy, Czechy, Polska czy Szwajcaria , ja zawsze jestem – bylam i bede soba. Pozdrawiam i zycze milej nocki 🙂

  34. Marta

    31 marca 2017 o 14:51 Odpowiedz

    Z jad ja to znam mimo młodego wieku 26 lat od 8 lat mieszkam za granicą jadąc do Polski na urlop wszyscy myślą że będziesz ich sponsorowac czasami zadaje sobie pytanie co by było jak bym nie przyjechała. Jeszcze jak nie miałam swojej rodziny narzeczonego i dziecka litowalam się nad wszystkimi i pomagała a to był błąd bo jak ja potrzebowałam pomocy to tzw przyjaciół nie było no cóż życie teraz żyje swoim życiem. Unikam takich osób niektórzy znajomi sami zrezygnowali bo przyszedł czas oddania długu i słyszałam teksty no dobra pozyczylas mi ale jak masz czelność zarabiając 6 tyś zł upominać się gdzie my żyjemy z jednej pensji no ale co mnie to obchodzi jak bym chciała utopić parę złoty to bym je rozrzucala. Co z to są tylko ludzie mają błędne myślenie przyjechali by popracować to by zobaczyli jak to się ciężko zarabia

  35. Amina

    31 marca 2017 o 12:57 Odpowiedz

    Ja tez mieszkam w Niemczech i wcale nie jestem bogata.Tak jak kazdy z nas mam tez znajomych,ktorzy sadza,ze mieszkajac za granica spie na pienisdzach.kiedys probowalam tlumaczyc,ze jest inaczej,ale stwierdzilam ,ze nie warto.Ostatnio nawet ktos mi powiedzisl,ze jak mieszkam za granica ,to powinnam wszystkim przywozic prezenty,nie tylko bliskiej rodzinie,ale i tej dalszej.Przyjezdzajac do polski nie sciemniam,bo klamstwo ma krotkie nogi.:)

    1. Anna

      31 marca 2017 o 16:59 Odpowiedz

      Ok, tez sie moge pod tym podpisac ogolnie, oze dlatego takie wrazenie maja, bo ´´nie piszczymy´´, oj jak ciezko zarabiamy, owszem pracujemy ale mozemy godnie zyc z zarobionych pieniedzy. Co gorsza znalam inny przypadek, malzenstwo mieszkajace bodajze 30 lat w Niemczech, rok w rok przyjezdzali w rodzinne strony do Polski, Mercedes, biale koszulki spodnie, poobwieszani zlotem (choc z tego co wiem, zyli z socjalu i dostaja Grundsicherung na starosc), przyjechali na urlop po 2-3 tyg. i codziennie ´´wpraszali´´ sie do starych znajomych po sasiedzku a to sniadanie, a najlepiej to oczywiscie obiad i kolacje (zeby samemu nie kupowac, robic ona nie mogla, bo dwie lewe.. i by sobie ´´kuchnie zapierd…´´x lat temu kupila nowa na blysk.. przeciez na urlopie nie bedzie gotowac.. rozumiecie? wpraszac do znajomych, ktorzy sami ledwo ciagna od pierwszego do pierwszego, zeby zas rzucic po latach takim komentarzem ´´u Ciebie wiele nie bylo, ale nawet ten chleb z dzemem to smakowal´´ … tak wiec tu z kolei przyklad extremalny. Wstyd! Przychodzic na wyzerki do polskich znajomych, wiadomo, ze Polacy sa goscinni i wydadza wszystko co maja, ale nie dzien w dzien utrzymywac emigrantow, ktorych och jak dobrze sie wiedzie.. A znajomi co? oczywiscie pomeczeni, ze ciagle przesiadywac chca, ze oni maja im stawiac sniadania, buleczki, obiadki, lody a to ciasteczko.. najlepszy sposob to bylo powiedziec po x latach, sorry u mnie dzis tylko herbata, bo kawa sie skonczyla a cukru nie uzywam! Pozdrawiam Pani Irenko! Jak dobrze, ze juz nie przyjezdzacie.

  36. MADAME LIPSTICK

    30 marca 2017 o 23:32 Odpowiedz

    Ojjjj Kochana, znam to dokładnie,niestety! Za granicę jeżdżę już baaardzo długo (coś około 7-8 lat) i zawsze ale to zawsze jak byłam na urlopie w Polsce to spotykałam się właśnie z takimi tekstami jak opisałaś wyżej. To było jeszcze jak miałam 19-20 lat i pierwszy raz wyjechałam do Holandii gdzie zapierniczałam na polu i szklarnii a przyjeżdżając wiele osób traktowało mnie jakbym spała na pieniądzach i oczekiwało stawiania w pubie albo np. prosiło o zakup paczki fajek o.O itp. Miałam mnóstwoooo niesmacznych sytuacji z tego tytułu. To właśnie pokazało mi jaki ludzie potrafią mieć tupet… no coż… na szczęście teraz już jestem starsza, mądrzejsza, mam kilka stałych przyjaciół a do Polski przyjeżdżam przeważnie tylko 2 razy w roku więc teraz już wygląda to całkiem inaczej 😉

  37. Agata

    30 marca 2017 o 20:30 Odpowiedz

    Nie mam w tej kwestii doświadczenia, bo nigdy nie mieszkałam za granicą, ale myślę, że zjawisko, które opisałaś, wpisuje się w definicję słowa „polaczkowatość”. Ja tutaj w Polsce mam do czynienia z drugą stroną medalu – z ludźmi, którym się wydaje, że są Bóg wie kim, bo płacą za opiekę w sieci prywatnych przychodni, a jednocześnie są oburzeni, że muszą płacić za postój na parkingu.

  38. Aga w Świecie

    30 marca 2017 o 13:39 Odpowiedz

    Mam dokładnie taką samą sytuację, gdy przyjeżdżam do Polski. Mieszkam w Kanadzie, ale jak tylko jestem w Polsce to nagle większość interesuje moje wynagrodzenie, dom i samochód, a nie ja i co u mnie.

  39. Panna Kwiatkowska

    30 marca 2017 o 08:23 Odpowiedz

    Dokładnie! Dzięki temu, że mieszkam w Niemczech, nie muszę pracować na pełny etat jednocześnie ze studiami, że by się utrzymać. Ale nie mam pieniędzy na zagraniczne wakacje, a pod koniec miesiąca raczej niewiele zostaje mi z tego, co zarobiłam…

  40. MamaKarolina

    30 marca 2017 o 00:07 Odpowiedz

    Mnie dużo nauczył pobyt w Holandii. Co prawda my mieliśmy strasznego pech i pobyt zagranicą jak wiesz wyszedł nam na minus. Wróciliśmy do polski z długami i dopiero tutaj powoli układamy sobie życie. Zdecydowaliśmy też tutaj urodzić im wychować córkę, a nie zagranicą. Nasz przykład świadczy że nie zawsze na zachodzie jest tak kolorowo i nie zawsze się tam można wzbogacić. Poza tym zagranicą zarabia się więcej, ale też jedzenie jest droższe, a opłaty większe, a polaczkom się chyba wydaje ze jak się zarabia w euro to wszystko ma się dla siebie i nie musi się na nic wydawać….

  41. Sylwia - Tak Po Prostu BLOG

    29 marca 2017 o 21:57 Odpowiedz

    Czy ja wiem czy aby na pewno tak każdy myśli? Na pewno zarobki są lepsze, ale nie oszukujmy się no kurde. Każdy kraj na zarobki na poziomie odpowiadającym kraju. Przecież to logiczne, że poza granicami zarobi się więcej. Gdyby ktoś regularnie wracał do Polski to widać by było różnicę, ale mieszkając tam na stałe się ona zaciera. Moja koleżanka mieszka w Niemczech akurat. Może to zależy od jej charakteru, ale wyraźnie wywyższa się tym, że ona zarabia więcej od nas, tu w Polsce. Na mnie to wrażenia nie robi, bo tam tak samo trzeba płacić za rachunki, jedzenie itp.

    1. Panna Kwiatkowska

      30 marca 2017 o 08:25 Odpowiedz

      Nie no… To akurat jest fakt, że stosunek zarobków do kosztów życia w Niemczech jest lepszy, więc tak całkiem ta różnica się nie zaciera- ale bez przesady, że śpimy tu na pieniądzach 😉

  42. kobiece-inspiracje.com

    29 marca 2017 o 21:34 Odpowiedz

    Jak to mówią wszędzie dobrze tam gdzie nas nie ma. Moim zdaniem pieniądze można zarabiać i w Polsce, i za granicą, nigdy natiomiast nie powinny być powodem przechwałek i snobstwa.
    Interesujący post:)
    http://www.kobiece-inspiracje.com

  43. Moda i takie tam

    29 marca 2017 o 21:08 Odpowiedz

    BO żyjesz mądrze! Jak napisałaś, po co szpanować i udawać bogacza? Ludzie po prostu tak leczą swoje kompleksy. A ten spokój to chyba największe bogactwo jakie można mieć, zasypiać bez zamartwiania się o jutro. A czy na wakacje „tylko” do Grecji a a nie na Bali, Twój wybór twoja sprawa i twoje pieniądze. Popieram Cię Amanda w podejściu życiowym w 100%.

  44. westolia

    29 marca 2017 o 20:35 Odpowiedz

    Mam wrażenie, że niektórzy odnoszą takie wrażenie, bo oglądają za dużo seriali paradokumentalnych albo po prostu nie wiedzą, że wyjazd do obcego kraju (oczywiście bez korzystania z czyichś znajomości), to ciężka droga i zaczynanie wszystkiego od zera. Myślę, że część osób uważa też w ten sposób, bo słyszą, że w Niemczech lepiej się zarabia, ale chyba zapominają o tym, że również proporcjonalnie więcej się w związku z tym wydaje…

  45. pisanepopijaku.pl

    29 marca 2017 o 20:33 Odpowiedz

    Typowe podejście typowego „polaczka”. Niestety :/

  46. Mplustravel.pl

    29 marca 2017 o 19:47 Odpowiedz

    Wychodze z założenia, że jeśli ktoś pieniądze ma mieć to je będzie miał i to sprowadza się do ciężkiej pracy do której nawiązałaś jak i kreatywności z odrobiną szczęścia.
    Mieszkałem „troszkę” na emigracji, konkretnie w Anglii gdzie standard życia jest o niebo lepszy. Tam mogłem sobie pozwolić chociażby na weekendowe wypady do Rzymu czy Barcelony nie patrząc na to czy mi starczy czy nie – inna sprawa, ze te (bilety) bardzo tanio mozna dorwać gdy rezerwuje się je z wyprzedzeniem. Pamietam gdy na rynek wychodziła playstation4, bylem jednym z pierwszych który ją nabył i nie było to nic wyjątkowego, dodatkowy gadżet, na który znajomi z Polski pozwolił sobie dopiero po mniej wiecej upływie roku nim na niego uzbierali okraszając to dziesiątkami fotek co wydało mi się troszke próżne ale to pokazuje podejście do tematu. Owszem jesteś bogata ale nie chodzi tu o materie ale o bezcenne doswiadczenie ktore nabyłaś mieszkając na obczyźnie, bo TYLKO my wiemy jak to jest zyc z dala od ukochanego kraju, czy ojczyzny. Znajomi widzą tylko jedną strone medalu, tę materialną, co jest dosc przykrym zjawiskiem.

    Pozdrawiam

    M+

  47. Typowa Anna

    29 marca 2017 o 19:24 Odpowiedz

    Dobrze piszesz. Jak się słyszy, że ktoś mieszka za granicą, od razu jest ból dupy, że bogaty, bo było go stać na wyjazd. Właśnie ludzie jadą tam z pustymi rękami zarobić. STOP HEJTOWI LUDZI ZA GRANICĄ 😀

  48. Pantomima

    29 marca 2017 o 19:07 Odpowiedz

    Ja też mieszkam poza granicami- Austria i cieszę się, że stworzyłaś ten wpis. Nie znoszę kiedy moi polscy znajomi w pełni normalne uważają to, że to ja mam stawiać, kiedy gdzieś wychodzimy. Mimo, że jestem za granicą, to jestem tutaj studentką i żyję na cieniutkiej granicy przetrwania. Zarabia się więcej, ale i wydaje się więcej. A w mojej sytuacji nie zarabia się prawie w ogóle, bo brakuje na to czasu, więc już w ogóle mnie to bardzo irytuje. Pozdrawiam z niemieckojęzycznego kraju. Swoją drogą bardzo jestem ciekawa jak odnajdujesz się wśród ludzi w Niemczech. Pozdrawiam!

  49. karolina bergolc

    29 marca 2017 o 19:04 Odpowiedz

    Jak to się mówi… „wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma…” . Mam znajome za granicą i jak przyjezdzaja do mnie na paznokcie, to widzę jakie mają spracowane, zniszczone ręce. Nic nikomu łatwo nie przychodzi.

    1. Iza

      1 kwietnia 2017 o 16:09 Odpowiedz

      Racja. My tez mieszkamy w niemczech i ciezko pracujemy po 2 etaty zeby starczylo na 2 auta potrzebne na dojazd do pracy, wakacje a o odlozeniu na czarna godzine nawet niema mowy. Mieszkanie wynajmujemy bo na wlasne nas niestac. Przyjezdzajac do polski tez kazdy zaglada, kiedys jak paczki przywozilismy to bylismy kochani a teraz jak paczki sie skonczyly to i wlasna siostra zerwala kontakt Bo w polsce mysla ze tu pieniadze na drzewach zamiast lisci rosna. CHORE

  50. balaczka

    29 marca 2017 o 19:01 Odpowiedz

    Pracowałam kiedyś w Holandii i wiem, że mimo, że zarobki są wyższe niż w Polsce, to jednak nie są to wcale kokosy, a i opłaty za mieszkanie czy jedzenie są wyższe niż u nas. Dlatego doskonale rozumiem Twoje oburzenie o „tylko” 50 euro 😉

  51. jullenka

    29 marca 2017 o 18:29 Odpowiedz

    Śmieszą mnie tacy ludzie, o których mówisz w postach. Ludzie w Polsce nie biorą pod uwagę tego, że często owszem( nie wiem jak jest w Niemczech nigdy nie byłam), że te lepsze zarobki biorą się nie rzadko z ciężkiej pracy, czasem od rana do nocy i to na dwa etaty. A to, że żyję się lepiej w innym kraju. Nie znaczy, że jest się bogatym…od razu. Ja też bym prosiła o zwrot, w koncu to moje zarobione pieniądze, nie ważne ile.

  52. Ania Soyelle

    29 marca 2017 o 15:54 Odpowiedz

    W większości przypadków ludzie wyobrażają sobie iż poza naszym krajem to pieniądze z nieba lecą i każdy bóg wie ile zarabia. Stereotyp myślenia po prostu 🙂

  53. Kasia

    29 marca 2017 o 15:45 Odpowiedz

    Myślę że z taką zawiścią spotykamy się wszędzie. My mieszkając w PL też słyszymy bo wam jest lekko, wy macie, wam to dobrze. Wtedy myślę o co ci chodzi? Chyba tych ludzi nie boli to ile i czy mamy, ale to że sobie radzimy, że nie narzekamy, że nie mówimy wciąż o pieniądzach.

  54. Asia Knebel blog

    29 marca 2017 o 15:34 Odpowiedz

    Nie rozumiem takich ludzi. Mieszkam w Polsce, ale nigdy nie miałam jakiś uprzedzeń, że o ta to mieszka w Niemczech to pewnie bogata. Jak można tak myśleć? Przecież gdzie kolwiek się mieszka to i tak i tak, aby coś mieć trzeba sobie na to zapracować.
    Pozdrawiam serdecznie! asiaknebel.blogspot.com

  55. Sandra Kozłowska

    29 marca 2017 o 14:51 Odpowiedz

    Byłam w Holandii pół roku – nie dużo, ale miałam możliwość poznać tego „bogatego” życia za granicą. Ludzie, którzy nigdy nie wyjechali za granicę, nie powinni si wypowiadać   Dla mnie to chore, ale no cóż.. Ludzi i ich mentalności nie zmienisz ;/ To straszne… Jak wróciłam to sporo osób do mnie „po co wróciłaś jak tam tyle kasy?” „ile zarobiłaś? kupujesz auto czy co?”, ja się pytam serio?! Poza tym bogactwo to nie nowe bmw, ale rodzina, zdrowie i pieniądze, które pozwalają na normalne życie.

  56. pudernik

    29 marca 2017 o 13:40 Odpowiedz

    Jak mam się podpisać pod tymi słowami? Długopisem? Rękoma? Krwią? Jak chcesz, mi to obojętne, bo zgadzam się w 100%!
    Sama mieszkam w Niemczech i jak piszesz, nie martwię się o jutro, ale tu też muszę zapłacić za mieszkanie, podatki, zawsze coś wyskoczzy, jakaś naprawa i co? W Polsce mam dom, nie muszę płacić za wynajem. Mimo wszystko cieszę się, że jestem tu gdzie jestem, póki co. I mimo, że nie mam kokosów, jest dobrze. Ale masz rację, ludzie tak myślą, że to lata 90. No nie. I trzeba to im uświadamiać. Dobrze, że Ty to robisz, bo ja już nie mam siły 🙂

  57. style-of-secret

    29 marca 2017 o 13:11 Odpowiedz

    Za taką stabilność i spokój, wiele osób oddałoby na prawdę wiele… uwierz mi…
    no niestety ludzie mają różne myślenie, jednak nie zważają na to, że niektorzy żyją za granicą i często umierają z tęsknoty z rodziną, za bliskimi… często kasa to nie wszystko :/

  58. Julia Einstein

    29 marca 2017 o 12:34 Odpowiedz

    Mam wielu znajomych za granicą i wiem, ze rzeczywistość jest zupełnie inna, niż większość Polaków myśli. Na pewno ludzie mieszkający na
    Zachodzie mają inne możliwości i inny poziom niż statystyczny Polak, jednak na pieniądzach śpią co poniektórzy. A propos sytuacji, gdzie wyśmiano Cię za to że zażądałaś zwrotu pieniędzy – nie do pomyślenia. Choćby było to 10 zł, są to Twoje pieniądze i powinnaś je natychmiast otrzymać. Nie wiem, co to za miejsce, ale nie wróżę im kariery w biznesie z takim podejściem do klienta.
    pozdrawiam

  59. Fotografia sposobem wyrazu

    29 marca 2017 o 12:06 Odpowiedz

    Masz rację, przeciez nie każdy to mieszka za granicą ma „kupę” kasy. Wiele osób tak naprawdę wraca po pracy za zagranicą z niczym, więc nie ma reguły co do tego słynnego zagranicznego bogactwa. Nienawidzę, gdy ludzie tak łatwo nas szufladkują. Patrzą w nasze portfele, a nie wiedzą jak do tego doszliśmy, bo myślą, że wszystko dostaliśmy ot tak. Często mogą tak myśleć o mnie moi znajomi, gdy gdzieś wyjeżdżam – ale przecież ja sama na to zapracowałam mimo młodego wieku.
    Zdjęcie bardzo do mnie przemawia. Moim zdaniem jest świetną metaforą tego tekstu, gdzie jesteś Ty i inni ludzie, którzy bezpodstawnie Cie oceniają i traktują jako kolejną przedstawicielkę tłumu, a nie indywidualną osobę, której życie jest inne i nie można go tak łatwo ocenić i sklasyfikować..

    Świetny wpis!

  60. lady Aleksey

    29 marca 2017 o 12:03 Odpowiedz

    Ja z moim będziemy przeprowadzać się do Warszawy z małego miasteczka . Tu też mówią: „ooo będziecie mieszkać w Warszawie i będziecie mieli dużo kasy” . Denerwuje mnie to czasami . Im większe miasto, tym więcej wydatków niestety .

  61. Dagmara

    29 marca 2017 o 12:00 Odpowiedz

    Powiem Ci, że jestem bardzo zdziwiona, że tak to jest odbierane. Mój brat pracuje w Niemczech i wiem jak to wygląda. Co do samochodów i domów u nas w miejscowości jest takie przeświadczenie o ludziach wyjeżdzających do Anglii

  62. Mis Catalina

    29 marca 2017 o 11:39 Odpowiedz

    Doskonale napisane! Jak wszystko w życiu, mieszkanie poza granicami kraju ma swoje plusy i minusy, dlatego ja ciągle walczę i nadal mieszkam w Polsce, choć coraz bardziej brak mi sił 🙂

  63. Magda

    29 marca 2017 o 10:38 Odpowiedz

    Bardzo dobry wpis, uderzający w sami sedno! Zupełnie nie rozumiem podejścia „proszenie się o zwrot kasy jest śmieszne”. Nie proszę się o cudze, proszę się o swoje niezależnie od tego, ile mam na koncie. Jestem pełna podziwu dla osób, które mają w sobie tę odwagę, żeby zacząć życie na obczyźnie 🙂

Zostaw swój komentarz

Amanda Niedrich
zBLOGowani.pl